Wagon numer 9


(pamięci Michaiła Zadornowa)

Cała historia zaczęła się od tego, że musiałem pojechać z Moskwy do Leningradu. Kupiłem bilet na miejsce w wagonie nr 2. Przyjeżdżam na Dworzec Ryski, podchodzę do pociągu, a… trzech pierwszych wagonów w składzie nie ma. Dziewięćdziesięciu pechowców – z bagażami, dziećmi i odprowadzającymi – miota się po peronie i z obłędem w oczach szuka tych brakujących wagonów. Jak ja się zdenerwowałem… Postanowiłem, że pójdę do kierownika pociągu i wszystko wyjaśnię. Ale kierownika także nigdzie nie ma. No to idę do dyżurnego ruchu i surowo pytam: “Gdzie jest kierownik pociągu?” A on odpowiada: “Gdzieś w pierwszych trzech wagonach”. Wszyscy pechowcy pokonali trasę z Moskwy do Leningradu na korytarzach, na stojąco albo siedząc na walizkach. Mój gniew był tak wielki, że nie ostygł nawet po powrocie do Moskwy. Żeby dać mu upust, napisałem felieton o swojej przygodzie, tekst wydrukowała “Litieraturnaja Gazieta”. I wtedy zaczęło się najciekawsze.

Dostałem list, w którym czytelnik z Kijowa pisał mniej więcej tak: “To wszystko nic w porównaniu z moją przygodą w pociągu. Niech pan do mnie przyjedzie, opowiem. Nie pożałuje pan”. Takich listów dostawaliśmy w redakcji mnóstwo, więc zignorowałem propozycję. Znacznie później, gdy przyjechałem do Kijowa z występami, przypomniałem sobie tamto pismo i postanowiłem zajść pod wskazany w nim adres. I faktycznie, nie pożałowałem. Opowieść szła tak:

Na dworcu w Kijowie do pociągu doczepiono dwa wagony numer 9. Czyjeś niedopatrzenie, żadna tragedia. Ale pasażerowie wiedzą, że numer 9 to ten, który jest od razu po numerze 8, a nie ten, który stoi gdzieś tam przed numerem 10, zatem wszyscy zgodnie zajmują miejsca w pierwszym dziewiątym wagonie. Zdziwiona wagonowa z drugiego dziewiątego wagonu, do którego nie wsiadł ani jeden pasażer, idzie do kierownika pociągu i rozkładając ręce mówi: “Mój wagon jest pusty”. Kierownik też się trochę dziwi. “Ech, na pewno jak zwykle coś namieszali w kasach”. Po czym wysyła na najbliższą stację radiogram o treści: “Proszę sprzedać bilety na miejsca w wagonie numer 9”. Ci, którzy kupili te dodatkowe bilety, też doskonale wiedzieli, że wagon numer 9 znajduje się zaraz po ósmym, a nie przed dziesiątym, więc wszyscy zameldowali się w pierwszym wagonie numer 9.

Zaszokowana wagonowa, której pasażerowie już dawno poszli spać, na widok tłumu pod jej oknem pyta: “Ludzie, skąd wyście się wzięli?! Nie mam ani jednego wolnego miejsca! Biegnijcie do kierownika pociągu, do wagonu numer 1, niech wam coś znajdzie. I lepiej się pospieszcie, bo pociąg stoi tu tylko trzy minuty!” I cały ten tłum – z bagażami, dziećmi i odprowadzającymi – rusza biegiem w stronę czoła pociągu. Tu wpadają na bezbrzeżnie zdziwionego kierownika pociągu, który pyta: “Ludzie, skąd wyście się wzięli?! ” A oni na to: “Jesteśmy z wagonu numer 9, tam wszystkie miejsca sprzedano dwa razy!” Do kierownika powoli dociera, że coś do niego nie dotarło. Ale sprawnie rozsadza tłumek po innych wagonach i z niewielkim opóźnieniem daje sygnał do odjazdu.

Wtedy przychodzi do niego wagonowa drugiego wagonu numer 9, do którego – jak wcześniej – nie wsiadł ani jeden pasażer, i rozkładając ręce mówi: “Mój wagon jest pusty”. Jedna z brwi kierownika pociągu zaczyna lekko drgać. Ale idą razem do drugiego dziewiątego wagonu, liczą wszystkie wagony w składzie i zagadka wreszcie się wyjaśnia. Kierownik z ulgą wraca do swojego przedziału i wysyła na następną stację radiogram o treści: “Proszę odczepić wagon numer 9”.

Pracownicy kolei, którzy odczepiali wagon, też wiedzą, że wagon dziewiąty to ten, który stoi zaraz za ósemką, a nie ten przed dziesiątką. Dlatego odczepiają pierwszy wagon nr 9 ze słodko śpiącymi pasażerami, odstawiają go na bocznicę i meldują o wykonaniu zadania kierownikowi pociągu. Ten ponownie oddycha z ulgą, daje sygnał do odjazdu i szykuje się do zasłużonej drzemki. Ale wtedy do jego przedziału puka wagonowa drugiego wagonu numer 9, a zza drzwi dobiega jej sceniczny szept: “Mój wagon jest pusty!”.

Nie wiem, czy kierownik tego pociągu pozostał przy zdrowych zmysłach, ponieważ tę historię opowiedział mi pasażer, który jechał w pierwszym wagonie numer 9. Obudził się w środku nocy i wyszedł na korytarz zapalić. Pali, pali, pali, a pociąg jak nie jechał, tak nie jedzie. W końcu mężczyzna otwiera okno, ostrożnie wygląda przez nie, a tu i z przodu, i z tyłu wagonów brak! Łyse pole, sierp księżyc i cicha bocznica. Najgłośniej śmiałem się wtedy, gdy opowiadał o tym, jak to przerażony odkryciem budził towarzyszy, a oni, półprzytomni, wyskakiwali w bieliźnie na zewnątrz próbując zrozumieć, gdzie i dlaczego się znaleźli. “Nie ma w tym nic śmiesznego” – zapewnił rozmówca, prawie się na mnie obrażając. – “Wszyscy pasażerowie w tym wagonie jechali na urlop na Węgry”.

(Michaił Zadornow, 1984)


Otagowano: ,

Kategoria: Słodkie


Napisz odpowiedź lub dodaj komentarz


Twój adres e-mail nie będzie opublikowany. Pola oznaczone gwiazdką * są wymagane

Możesz używać tych znaczników HTML: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>