O wschodniej fantazji


Oto kilka przykładów kreatywnego podejścia wschodnich Słowian do języka ojczystego i mów obcych. W białoruskim Mińsku w dwa dni, praktycznie nie ruszając się z domu znalazłem takie perełki. Duży szacunek dla semantycznej wyobraźni, lekkości i poczucia humoru copywriterów.

Zdjęcie-0020

Sieć hipermarketów. Znaczenie nazwy angielsko-łacińskiej dość oczywiste i średnio lotne, ale nazwa czytana z rosyjska (простор, czyli prastor) oznacza wielką, otwartą przestrzeń. W przypadku gigantycznej hali sprzedażowej skojarzenie całkiem na miejscu.

Zdjęcie-0016

Knajpka o swojskiej nazwie Pabieda, czyli zwycięstwo. Ale nazwa czytana z przerwą na kufel (паб – еда) w wolnym tłumaczeniu oznacza pub z jedzeniem. Czyli jest i co wypić, i czym zakąsić. Niegłupie.

Zdjęcie-0017

Sklep z piwem “w razliw”, czyli naleją i do szklanki, i do wiadra. Nazwa Do-BEER-man nie wymaga dodatkowych wyjaśnień, a jej twórcom należą się wyrazy uznania nie tylko za dostrzeżenie potencjału w słowie dość odległym, ale i za odważne zestawienie gastronomiczno-kynologiczne.

Zdjęcie-0019b

I mój faworyt – razowe sucharki. Uwagę przyciąga nazwa producenta: “Хрус team” – na pierwszy rzut oka połączenie czcionki rosyjskiej i łacińskiej wygląda dość pretensjonalnie, ale nazwa firmy przeczytana z rosyjska (хрустим, czyli chrustim) oznacza “chrupiemy”. I to już jest poziom mistrzowski.

PS. Rusycyści i rosyjski znający wybaczą łopatologię 🙂


Otagowano: 

Kategoria: Słodkie

Możliwość komentowania została wyłączona.